Aktualnie online: 1
Wykonanie
2022

Osolińczyk



OSSOLIŃCZYK

Maciek Ryng


Zbudowany przez niemieckich szkutników 1940 r. Najstarszym zachowanym dokumentem jachtu jest karta rejestracyjna Nr 8858 z 14.04.1954r. wydana przez Rejon Dróg Wodnych we Wrocławiu. Właścicielem jachtu było wtedy Akademickie Zrzeszenie Sportowe (AZS), mieszczące się przy Wybrzeżu Wyspiańego 24 we Wrocławiu. Nazwa Ossolińczyk związana jest z Zakładem Narodowym im. Ossolińskich przeniesionym w 1947 r. ze Lwowa do Wrocławia.

W latach 50 i do połowy lat 60 ubiegłego wieku Ossolińczyk pływał pod banderą AZS. W tym czasie na Dolnym Śląsku powstawało wiele klubów i sekcji żeglarskich. Klubom przybywało nowego sprzętu, a stare łódki odstawiano na bok. W połowie lat sześćdziesiątych Ossolińczyk trafił do harcerzy wodniaków ze śródmieścia. Jacht wymagał jednak gruntownego remontu (miał już wtedy 25 lat).

Wiosną 1967 roku śródmiejscy wodniacy dostali trzy nowe omegi, a Ossolińczyka - w takim stanie w jakim wzięli z AZS - przekazali nam, harcerzom wodniakom z Hufca Południe czyli 34 Wodnej Drużynie Harcerskiej działającej przy Technikum Energetycznym, której byłem drużynowym. Od druha Wojciecha Dacko dostałem dokumenty jachtu i klucze do szopy mieszczącej się na terenie szkoły podstawowej przy ul. Dembowskiego, w której hangarował kadłub jachtu. Był w opłakanym stanie. Brakowało żagli, masztu, olinowania stałego i ruchomego, pagai, drobnego osprzętu oraz kapoków. W kadłubie była dziura o wymiarach 15 x 30 cm. Należało zrobić gretingi. Zbliżał się koniec roku szkolnego. Zaplanowaliśmy już żeglarskie wakacje nad jeziorem Niesłysz, choć drużyną wodną byliśmy dotychczas z nazwy... Zapisaliśmy się na kurs żeglarski (tylko Karawka miał stopień żeglarza jachtowego) i rozpoczęliśmy remont oraz kompletowanie wyposażenia jachtu. Maszt przewieliśmy tramwajem z AZS-u. Po żagle i drobny osprzęt pojechał Karawka (z zaszytymi w ubraniu pieniędzmi) do Warszawy. Ja z resztą drużyny zająłem się remontem kadłuba. Kapoki kupiliśmy za pieniądze szkoły. Wyrobiliśmy się! Pojechaliśmy na obóz, a łódka razem z nami.

Po obozie grupa żeglarzy została z Ossolińczykiem nad Niesłyszem do końca wakacji. W następnych latach dużo pracy i serca poświęciliśmy na doklarowanie łódki. Z sezonu na sezon była coraz lepiej wyposażona i ładniejsza. Przybywało w tym okresie także innego sprzętu i problemem stało się hangarowanie go.Po sezonie 1967 Ossolińczyk zimował na terenie szkoły, a do sezonu w roku 1968 przygotowywany był na przystani LOK (obecnie Rancho). Tego lata obóz zorganizowaliśmy nad jeziorem Gopło.

Następną zimę łdka spędziła w Wałach Śląskich. W roku 1969 byliśmy na terenie TKKF Orzeł, skąd na obóz pojechaliśmy do Szczedrzyka nad jeziorem Turawskim.

Rok 1970 to "Rothaus" na terenie MPWiK przy basenie węglowym skąd, popłynęliśmy Odrą do Szczecina. W końcu wylądowaliśmy na pozostałościach po LOK przy ul. Na Grobli 49 gdzie zaczęło się Rancho - był rok 1971. W następnych sezonach: obozy w Sławie Śląskiej, spływy Odrą spływ rzekami z Wrocławia do Iławy (w roku 1973 po harcerskiej Akcji 1001 FROMBORK, obozy w Krzeczkowie nad Niesłyszem, nad jeziorem Dąbie, a przed wakacjami i po wakacjach pływania po Odrze i biwaki na Bajkale.